Zachęta do kontaktu w internecie; przygotowanie dziecka do niewłaściwych kontaktów

Gdy miałam 15 lat, czułam się samotna; ciągle chodziłam przygnębiona. Miałam kłopoty z nawiązywaniem kontaktów; nie byłam pewna, dlaczego. W szkole mnie prześladowano, ponieważ byłam uważana za inną. Spędzałam dużo czasu w samotności. Często korzystałam z internetu i z komunikatora Blackberry (BB). Lubiłam nawiązywać nowe znajomości w sieci, ponieważ było to dla mnie łatwiejsze od rozmów w kontakcie bezpośrednim. Dzięki temu czułam się mniej samotna. Zapraszałam do znajomych nieznajome osoby – nigdy nie miałam problemów. Pewnego dnia dostałam zaproszenie na BB od nieznajomej dziewczyny; dodałam ją. Nie wiem, skąd miała mój numer; jakiś czas wcześniej podałam swój numer BB na Facebooku, zapraszając do kontaktu i do dodawania mnie do znajomych. Przez kilka dni gadałyśmy z nową znajomą o różnych rzeczach. Nawiązałyśmy więź. Po kilku dniach zauważyłam, że charakter rozmowy się zmienił. Ona stale mnie prosiła, żebym wysłała jej swoje zdjęcie nago. Nie byłam zbyt pewna siebie; miałam skłonności do podejmowania różnych działań bez rozważania przyczyn ludzkich zachowań; wysłałam jej jedno zdjęcia, nie przywiązując do tego szczególnej wagi. Ona stale prosiła o więcej zdjęć. Kiedy odmówiła, zagroziła mi, że zamieści na Facebooku zdjęcie, które wysłałam jej wcześniej. Byłam przerażona – nie chciałam, żeby zobaczyli to znajomi ani moja rodzina. Sprawa ucichła na kilka dni, więc nie sądziłam, żeby miała dalszy ciąg; po czym dowiedziałam się, że ta dziewczyna założyła na Facebooku grupę pod moim imieniem nazwiskiem – i zamieściła w grupie moje nagie zdjęcie. Nie byłyśmy znajomymi na Facebooku, ale ponieważ umieściła moje imię i nazwisko w nazwie grupy, każdy użytkownik internetu, szukający mnie po imieniu i nazwisku, trafiał na to zdjęcie. Zaczęłam dostawać masę wiadomości od osób, które widziały zdjęcie. Większość komentarzy była naprawdę okropna. Ponieważ wiele osób do mnie pisało, zaczęłam wierzyć w rzeczy, które pisały. Kilka dni później ta dziewczyna usunęła moje zdjęcie, więc myślałam, że to już koniec. Ale okazało się, że wysłała to zdjęcie do osoby z mojej rodziny, którą też dodała na BB. Zdjęcie dotarło do mojej mamy. Mama była zdenerwowana i zła. Chciała wiedzieć, kim jest ta dziewczyna. Zgłosiła sprawę na policję. Przyszedł do nas do domu funkcjonariusz wydziału dochodzeń w sprawach związanych z wykorzystywaniem i molestowaniem seksualnym i mnie przesłuchał. Policjanci wszczęli dochodzenie, skontaktowali się z administratorami Facebooka i namierzyli stronę mężczyzny, który robił podobne rzeczy innym. Czułam się jeszcze gorzej wiedząc, że zrobił mi to wszystko mężczyzna.
Kto ponosi największą winę?
